Ci, którzy zmarli potrzebują spokoju. Przecież nie po to zmarli, żeby żywi zawracali im 4-litery. Staram się nie zakłócać im spokoju. Ale w ten jeden dzień w roku, należy im się świeczka mówiąca, że pamiętamy, tęsknimy, wspominamy. Stoimy nad grobami, jedni cicho, inni w żywej rozmowie z rodziną. Jedni idą tam z miłości, inni z obowiązku, niektórzy pod naporem rodziców.
I co roku, towarzyszy temu nienawiść. Nawet nie wiem, do czego:
- do wspólnego zapalenia świeczki
- do nieboszczyków
- do polerowania płyt nagrobnych
- do sztucznych kwiatów
- do człowieka odwiedzającego cmentarz ?
Ta nienawiść, tak bezinteresowna (bo jaki w tym może być interes), taka bez sensu... powaliła mnie.