Kaśka spotkała na ulicy swoją przyjaciółkę z lat szkolnych. Były wtedy prawie nierozłączne. Później ich drogi się rozeszły. Wiadomo - zaczęły pracować, założyły rodziny, nie miały czasu na spotkania.
Spotkanie na ulicy zamieniło się w półgodzinną wymianę emocji. Kaśka zaprosiła przyjaciółkę na dłuższą pogawędkę do domu. Ależ się cieszyła ! Postanowiła ugościć koleżankę "po królewsku". Czyli, z lamusa wyciągnęła porcelanę odziedziczoną po babci, a także kryształową cukiernicę i kryształowe świeczniki. Do tego haftowany obrusik, serweteczki i takie tam... Nie wspominając o winie i szparagach w boczusiu. Jaaaaa, ależ to będzie wieczór !
Koleżanka weszła do pokoju i stanęła jak wryta. Ło matko, Kaśka, ale z ciebie moherowa snobka.