Rodzicielka - to słowo zawsze wywołuje u mnie rodzaj buntu, żachnięcia. Jest takie zimne, obojętne.
Moja rodzicielka - to osoba, która mnie urodziła. Oprócz tego, nie ma ze mną nic wspólnego. Żadnych uczuć (ani ciepłych, ani zimnych), żadnych przeżyć (ani dobrych ani złych)
A poza tym, jestem ... empatyczna. Bardzo mnie poruszają losy całego świata. Wszędzie widzę ... człowieka, ale nie pod swoim dachem.
PS I gdzie ta tkliwość, o której Olga Tokarczuk tak pitoli.