Co jakiś czas ukazują się artykuły w mediach "bijące na alarm", że ludzie nie czytają książek.
Kiedyś, będąc z wizytą ... u przyjaciółki, zauważyłam u niej tytuł, którego szukałam już od dłuższego czasu. Poprosiłam ją, żeby mi tę książkę pożyczyła.
- a po co chcesz ją przeczytać ?
Zamurowało mnie. To było pytanie z gatunku "dlaczego oddychasz". Było. Dzisiaj odbieram je jako równoznaczne z "a jesteś kompetentna?"
żeby czytać książki, trzeba mieć jakieś kompetencje, wrażliwość pewną, rozeznanie w kulturze - mówi noblistka
Idąc tym tropem, można by zapytać, czy dziecko idące do pierwszej klasy, aby na pewno jest kompetentne, żeby czytać elementarz. O lekturach szkolnych już nie wspominając.
Czy teraz już jasne, dlaczego czytelnictwo upada ?