Metoda "in vitro" rozgrzewa emocje. Do tego stopnia, że mgli wzrok i zaczyna się strzelanina, a pociskami są .... własne dzieci.
Ktoś się wściekł, że jego dziecko (spłodzone metodą "in vitro") będzie wyśmiewane. Wynika z tego niezbicie, że rodzice wypalają swoim pociechom na czole metodę powołania ich na świat.
Niestety, moi rodzice za żadne skarby nie chcą mi zdradzić, w jaki sposób mnie poczęli. Wmawiają mi, że to ich intymna sprawa. A fe, od kiedy to seksualność i "in vitro" są prywatną sprawą ? W jakim świecie oni żyją ? teraz wszystko jest na sprzedaż.
Szkoda, że moi rodzice są tacy staroświeccy i konserwatywni. Może mogłabym wytoczyć ministrowi Czarnkowi proces sądowy i wreszcie byłabym bogata. Na dodatek, bez żadnych kosztów. Postępowe społeczeństwo złożyłoby się na proces.
PS. Ludzie, czy wasze dzieci naprawdę nic dla was nie znaczą ?