piątek, 27 grudnia 2024

świąteczne prezenty

 Zakupy już były zrobione. Ale. W ostatnią sobotę przed Wigilią musiałam wyjść po świeże mięsko dla kota. Musi być świeże, bo innego nie tknie. Przy okazji wzięłam świeżą bułeczkę dla siebie - mnie też się coś należy :)

W kolejce do kasy stało troje klientów z pełnymi wózkami. Bezpośrednio przede mną była rodzina z dwiema dziewczynkami w wieku przedszkolnym. Ależ one się cieszyły wykładając towar na taśmę. Dla samej tej ich radości warto było ładować wózek.

W pewnym momencie, mama dziewczynek spojrzała na mnie.

- pani tylko dwie rzeczy ? pani wejdzie bez kolejki - zarządziła. Inni też się z tym zgodzili. I tym samym zrobili mi Święta. :)

Pod choinką znalazłam to, co chciałam. To chyba byłam grzeczna, co nie ?

sobota, 7 grudnia 2024

co to się porobiło

Kiedyś ludzie nie obnosili się ze swoimi biografiami. Może nie mieli odwagi, chociaż życie mieli bogate i było by o czym pisać.

Dzisiaj aktoreczka trzeciego planu nagle w wieku 50 lat dostała główną rolę. I posypały się nagrody, jedna, druga... To musi napisać autobiografię. Żeby wszyscy się dowiedzieli, jaka jest wspaniała i uduchowiona. Sama kreacja filmowa nie wystarczy.

A kiedy ma napisać ? Kiedy była nieznana, nikt by jej bełkotu nie chciał czytać. Wogle, to ona nie chciała. Ale ją namówili, a nawet dali zaliczkę. To się zabrała do autoprodukcji. Czytelnicy są zachwyceni. Nie wszyscy - tylko ci, których pochwaliła w swoim dziele. Poza tym, kobieta nic nie miała do powiedzenia. Ale jej się spodobało. Jak sama pisze "temat nie jest ważny, byle wcisnąć enter, otworzyć plik, jak oni kiedyś chlapać farbą skałę jaskini w Lascaux i trwać przez dwanaście tysięcy lat przed Chrystusem, dwa po  nim".

Nie podam namiarów. Zostawiam wam przyjemność samodzielnego odkrywania przyszłej laureatki Oskara, i rzecz jasna Nobla.

wtorek, 3 grudnia 2024

ach, te stereotypy

 "Adios, pomidory" - śpiewał Wiesław Michnikowski. Teraz ten tekst jest już nieaktualny. Pomidory są w sklepach przez cały rok.

To było w innej epoce. Zwykle pojawiały się na straganie wczesną wiosną. I pan sprzedawca nie pozwalał ich dotykać. Były drogie.

Nie mogłam się opanować. W końcu ciężko pracuję. To po co ja tak ciężko pracuję ? Kupiłam sobie. Jednego pomidora. Zapłaciłam za niego, jak za pół paczki papierosów. Teoretycznie, bo ja nie paliłam papierosów, chociaż moje koleżanki kopciły do jednej paczki dziennie. Wtedy paczka zawierała 20 sztuk.

Kiedy w pracy rozłożyłam swoje śniadanie, zbiegło się pół biura.

- och, musisz mieć bogatego sponsora, skoro stać cię na pomidora.

Gdybym chciała palić paczkę dziennie, musiałabym zostać Messaliną.