"Adios, pomidory" - śpiewał Wiesław Michnikowski. Teraz ten tekst jest już nieaktualny. Pomidory są w sklepach przez cały rok.
To było w innej epoce. Zwykle pojawiały się na straganie wczesną wiosną. I pan sprzedawca nie pozwalał ich dotykać. Były drogie.
Nie mogłam się opanować. W końcu ciężko pracuję. To po co ja tak ciężko pracuję ? Kupiłam sobie. Jednego pomidora. Zapłaciłam za niego, jak za pół paczki papierosów. Teoretycznie, bo ja nie paliłam papierosów, chociaż moje koleżanki kopciły do jednej paczki dziennie. Wtedy paczka zawierała 20 sztuk.
Kiedy w pracy rozłożyłam swoje śniadanie, zbiegło się pół biura.
- och, musisz mieć bogatego sponsora, skoro stać cię na pomidora.
Gdybym chciała palić paczkę dziennie, musiałabym zostać Messaliną.