Zakupy już były zrobione. Ale. W ostatnią sobotę przed Wigilią musiałam wyjść po świeże mięsko dla kota. Musi być świeże, bo innego nie tknie. Przy okazji wzięłam świeżą bułeczkę dla siebie - mnie też się coś należy :)
W kolejce do kasy stało troje klientów z pełnymi wózkami. Bezpośrednio przede mną była rodzina z dwiema dziewczynkami w wieku przedszkolnym. Ależ one się cieszyły wykładając towar na taśmę. Dla samej tej ich radości warto było ładować wózek.
W pewnym momencie, mama dziewczynek spojrzała na mnie.
- pani tylko dwie rzeczy ? pani wejdzie bez kolejki - zarządziła. Inni też się z tym zgodzili. I tym samym zrobili mi Święta. :)
Pod choinką znalazłam to, co chciałam. To chyba byłam grzeczna, co nie ?