Kiedyś ludzie nie obnosili się ze swoimi biografiami. Może nie mieli odwagi, chociaż życie mieli bogate i było by o czym pisać.
Dzisiaj aktoreczka trzeciego planu nagle w wieku 50 lat dostała główną rolę. I posypały się nagrody, jedna, druga... To musi napisać autobiografię. Żeby wszyscy się dowiedzieli, jaka jest wspaniała i uduchowiona. Sama kreacja filmowa nie wystarczy.
A kiedy ma napisać ? Kiedy była nieznana, nikt by jej bełkotu nie chciał czytać. Wogle, to ona nie chciała. Ale ją namówili, a nawet dali zaliczkę. To się zabrała do autoprodukcji. Czytelnicy są zachwyceni. Nie wszyscy - tylko ci, których pochwaliła w swoim dziele. Poza tym, kobieta nic nie miała do powiedzenia. Ale jej się spodobało. Jak sama pisze "temat nie jest ważny, byle wcisnąć enter, otworzyć plik, jak oni kiedyś chlapać farbą skałę jaskini w Lascaux i trwać przez dwanaście tysięcy lat przed Chrystusem, dwa po nim".
Nie podam namiarów. Zostawiam wam przyjemność samodzielnego odkrywania przyszłej laureatki Oskara, i rzecz jasna Nobla.