Coraz częściej spotykam się w sklepach z pytaniem: czy ma pani kartę klienta/aplikację naszego sklepu ?
Z kartą/aplikacją kupisz taniej.
Czy to nie jest dzielenie społeczeństwa ? Czy to nie jest rodzaj wykluczenia ? Moje pieniądze są mniej/więcej warte zależnie od posiadania "rejestracji" ? Czy dojdzie do tego, że będzie mi "przysługiwać" mniej chleba bo nie zgadzam się na stempelek na moim czole ? Czy to nie jest dyskryminowanie mniejszości ?
Coraz częściej rezygnuję z zakupów, jeśli wydają mi się one za drogie.
Za drogo - coraz częściej pojawia się to na ustach klientów. Ponoć górale odczuli już jego skutki. Niektóre sklepy już dawno zrezygnowały z polityki "tylko dla przedsiębiorców". Przez ponad rok, pewna firma na S błagała (tak, to jest właściwe słowo) mieszkańców, żeby zechcieli przybyć do sklepu, a kartę dostaną natychmiast albo jeszcze szybciej.
Zrobiłam porządek z kartami już szczęśliwie wciśniętych mi do ręki.
PS. Spokojnie, z konta w banku nie zrezygnowałam