Wsiadłam w Stargardzie do pociągu relacji Szczecin-Olsztyn. W przedziale siedziało małżeństwo w średnim wieku. Powiedziałam "dzień dobry" i rozejrzałam się, gdzie mogę umieścić moją walizkę. Pani zwróciła się do męża:
- Zdzisiu, pomóż pani z walizką.
Zanim Zdzisiu zdjął nogę z okna, ja już zdążyłam wrzucić walizkę na półkę.
Dobrze nam się rozmawiało, tym bardziej, że byliśmy wszyscy troje z tej samej opcji politycznej. Kiedy pociąg zbliżał się do Koszalina, podziękowałam za miłe towarzystwo i wstałam, aby...
- Zdzisiu, pomóż pani z walizką.
Zanim Zdzisiu rozplątał ramiona, ja już wychodziłam z przedziału.... z walizką.
zdjęcie z "tenor"