sobota, 14 marca 2026

sine nobilitate

 Bez urodzenia (szlacheckiego).

Szlachta bardzo pilnowała, żeby do tej klasy nie trafiał snob. Ale wyraz "snob" nie był wtedy obraźliwy. To było stwierdzenie faktu. Dla obrażenia snoba używano pojęć: parweniusz, nuworysz, nowobogacki, trędowata.

Dzisiaj wszyscy (poza pojedynczymi egzemplarzami) jesteśmy sine nobilitate i walimy "snobami" po głowie jeden drugiego dla czystej przyjemności.

Czasy się zmieniły (odkrycie na miarę snoba, he, he). Dzisiaj zachęcamy dzieci, żeby sięgały nieba, żeby spełniały swoje marzenia. To je spełniają. Na miarę swoich umiejętności. Jak zauważyli znawcy przedmiotu (np. Czesław Niemen), żeby nauczyć się śpiewać, trzeba .... śpiewać. Żeby nauczyć się pisać, trzeba pisać - najlepiej zacząć od wypracowań szkolnych, znanych jako prace domowe. Żeby poznać literaturę, trzeba ją czytać. Twierdzenie, że literatura nie jest dla idiotów jest grubiaństwem. Dla niektórych odróżnienie dobra od zła wiąże się z doświadczeniem na własnej skórze jednego i drugiego.

Dzisiaj nie ma tytułów szlacheckich. Na dodatek wmówiono nam (w czasach komunizmu), że jesteśmy wszyscy równi. Ale to nieprawda. Siedzimy na szczeblach drabiny społecznej. Każdy na innym szczeblu. Żeby wspiąć się wyżej trzeba próbować się wspiąć. Co nie zawsze się udaje. Jednak, to nie zmienia faktu, ze dzisiaj snobizm jest motorem (samo)rozwoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.