sobota, 30 listopada 2024

diabeł tkwi w szczegółach

 Do stolika w kawiarni dosiadła się starsza pani, z westchnieniem, że ona już nie ma siły. Przejdzie dwadzieścia metrów i musi usiąść. A musiała przyjść do tej galerii handlowej, bo tylko tutaj i tylko w piątki można kupić policzki wieprzowe.

Spytałam z grzeczności (bo tak naprawdę temat mnie nie interesuje), co ona z tymi policzkami robi.

Ależ to bardzo proste, najpierw posypuję mąką (po uprzednim usunięciu błonek i żyłek) i obsmażam z obu stron krótko na patelni. Potem przekładam do garnka, zalewam wodą i gotuję na wolnym ogniu przez 1,5 godziny.

To jest takie proste - pomyślałam - że ja (dwie lewe ręce do gotowania) też mogę to zrobić.

Usuwanie błonek i żyłek zmęczyło mnie tak, jakbym przerzuciła pół tony węgla. Skąd to chucherko w słusznym wieku bierze na to siły - pomyślałam o starszej pani.

A policzki "wciągnęłam nosem" - pychota.

czwartek, 21 listopada 2024

uwaga, nadchodzi nowe

"Otóż Lem przez całe dorosłe życie kochał naukę, ale też całe życie miał wobec niej liczne zastrzeżenia. [..] ... widać u niego tę samą obawę, że jak się małpie da kalkulator, to ona w pierwszej kolejności użyje go do walenia innych małp po głowach. Nauka i technika nie czynią z nas lepszymi istotami, przeciwnie, im potężniejsze narzędzia nam daje do rąk, tym straszniejsze dla nich znajdujemy zastosowania.

[...]

...Lem konsekwentnie straszył zagrożeniami związanymi z Internetem. [...] Jego nieufność wobec Internetu była szczególnym przypadkiem pewnej ogólnej zasady, którą widać literalnie w całej prozie i publicystyce  Lema [...] Lem uważał, że homo sapiens to taki rodzaj małpoluda, który cokolwiek wynajdzie - wszystko jedno, kamień łupany czy kosmolot - w pierwszej kolejności używa tego do zrobienia krzywdy bliźniemu swemu."

Wojciech Orliński Lem. Życie nie z tej ziemi.

Wydawcy: Wydawnictwo Czarne sp. z o.o., Agora SA


Nowym gadżetem jest sztuczna inteligencja. Próżno ostrzegać, że dostaniemy tym po głowach - ludzie uwielbiają wszelkie nowości.

poniedziałek, 4 listopada 2024

nic się nie zmieniło

 Marzec 1956, fragment listu Stanisława Lema do Jerzego Wróblewskiego:

... Już wiem, że tam stoi, jak nasze Słoneczko sam kazał stosować "fiziczieskije diejstwa" na śledztwie, jak aranżował zabawę z lekarzami [kremlowskimi, oskarżonymi w 1952 przez umierającego satrapę o antystalinowski spisek - przyp. W.O], jak kazał tego bić, tamtego zakuć, jak kazał Ordżonikidzemu wybierać między samobójstwem a śmiercią [...], jak Sokół nasz własnoręcznie w korektach swych biografii i inszych o sobie dziełek dopisywał, że jest Genialnym Koryfiejem, [...] zafajdaność rewolucyjnego dzieła, plus dwa Oceany Spokojne krwi; już się nikt nie ma prawa łudzić, że tak być musiało i że to historia krew upuszczała. Żadna historia, lecz Słoneczko Nasze Kochane.


Wojciech Orliński Lem. Życie nie z tej ziemi.

Wydawcy: Wydawnictwo Czarne sp. z o.o., Agora SA

piątek, 25 października 2024

jak zwał tak zwał


 

"Sztuka nowoczesna wraz jej nieodłącznymi interpretatorami, kuratorami oraz teoretykami nie istnieje bez muzeów zasilanych z państwowej kroplówki. Dziwacznie wyglądające przedmioty, obliczone na szok występy i instalacje, wobec których większość ludzi przechodzi obojętnie, funkcjonują dzięki takim instytucjom jak ta, która powstała w centrum stolicy.

Nowoczesna, czy modernistyczna. Na pewno nie będzie przyciągać turystów, tak jak przyciąga architektura Gaudiego.



środa, 23 października 2024

gość w dom

 Przeczytane w jednym z ekskluzywnych magazynów dla kobiet. Celebrytka umówiła się z dziennikarką na wywiad u siebie w domu. Po nowoczesnym "witaj, witaj", celebrytka zapytała: w czym pijemy kawę, w filiżankach czy po domowemu w kubkach. Dalej nie czytałam. Zastanowiłam się, jak ja odpowiedziałabym na takie pytanie. Bo ja "po domowemu" pijam kawę w filiżankach. Kubłami jestem traktowana w "gościach".

I to był pierwszy powód pojawienia się w moim domu kubłów, których nie cierpię. Przypomniałam sobie także uwagę mojej dobrej koleżanki: daj se spokój z tymi filiżankami. Gość sobie życzy kubeł, gość dostaje kubeł.

Moja mama była szwaczką. Ktoś poprosił moją mamę o dokonanie jakiejś naprawy czy poprawki. Mama zabrała się do pracy, a ja z gościem zajęłyśmy się pogawędka przy herbacie. Herbata, a jakże, po domowemu w filiżankach. I z powodu tej filiżanki, gość bardzo, ale to bardzo chciał się z nami zaprzyjaźnić. Sytuacja wielce niezręczna. 

I to był drugi powód, dla którego jestem kolekcjonerem skorup, każda z innej parafii.

Zorientowałam się, że świat poszedł "do przodu", a ja konserwatywna aż do bólu.

środa, 16 października 2024

coś mi chodzi po brzuchy

 Dzieci chociaż (a może właśnie dlatego, że) głosu nie mają, pilnie podsłuchują. Albo, po prostu, słyszą rozmowy, które się odbywają w zasięgu ich uszu. I to co usłyszą, zapamiętują. Czasem do końca życia. Kiedy byłam w wieku przedszkolnym, do mojej mamy przyszła kuzynka (albo sąsiadka, kto to teraz pamięta), która miała kłopoty gastryczne

- i co ci lekarz zalecił ? - odezwała się mama

- powiedział, że nie wolno mi jeść masła starszego niż 3 dni.

Dzisiaj byłam w sklepie, gdzie nabyłam drogą kupna paczkę masła. Daty produkcji brak, tak na opakowaniu zbiorczym jak i na pojedynczej kostce. Data ważności do spożycia 7 grudnia 2024. Masło extra, bez dodatków.

poniedziałek, 30 września 2024

wszystko jest ważne

 Przyczepię się. Chociaż, według mnie, jest to sprawa istotna.

Mam jednak pewne zaskoczenie, kiedy widzę... - mówi minister edukacji


Kiedyś walczyłam o poprawne użycie "mi", "go", "mu". Ale przestałam. Niemniej, krzywię się kiedy słyszę:

- Mi się zdarza...

- Go nie lubią ...

- Mu powiedziałem...