sobota, 8 marca 2025
dzień kobiet
sobota, 1 lutego 2025
trzeba sobie dogadzać
Wczoraj, po zrobieniu zakupów udałam się do mojej ulubionej kawiarenki na kawę i pączka z adwokatem. Jak zwykle, poplątał mi się język i zamówiłam pączka z awokado. Ekspedientka ze zrozumieniem kiwnęła głową. Jakież było moje zdziwienie, a także uciecha, kiedy jakaś osoba za mną również się przejęzyczyła. To chyba nowa choroba narodowa. Szkoda, że niektóre "pomyłki" ministrów i ministerek przyprawiają o mdłości.
Był piątek, to znaczy dużo kupujących i znowu dzieliłam stolik ze starszą panią. (za każdym razem jest to inna pani). Tym razem dowiedziałam się, że pani przyjechała z dalekiego przedmieścia do tej właśnie kawiarenki, bo tylko tu podają kawę, która jej smakuje. I tylko tu jest jej ulubione ciasto: kostka hiszpańska, kawowa.
Spróbuję następnym razem.
piątek, 27 grudnia 2024
świąteczne prezenty
Zakupy już były zrobione. Ale. W ostatnią sobotę przed Wigilią musiałam wyjść po świeże mięsko dla kota. Musi być świeże, bo innego nie tknie. Przy okazji wzięłam świeżą bułeczkę dla siebie - mnie też się coś należy :)
W kolejce do kasy stało troje klientów z pełnymi wózkami. Bezpośrednio przede mną była rodzina z dwiema dziewczynkami w wieku przedszkolnym. Ależ one się cieszyły wykładając towar na taśmę. Dla samej tej ich radości warto było ładować wózek.
W pewnym momencie, mama dziewczynek spojrzała na mnie.
- pani tylko dwie rzeczy ? pani wejdzie bez kolejki - zarządziła. Inni też się z tym zgodzili. I tym samym zrobili mi Święta. :)
Pod choinką znalazłam to, co chciałam. To chyba byłam grzeczna, co nie ?
piątek, 13 grudnia 2024
sobota, 7 grudnia 2024
co to się porobiło
Kiedyś ludzie nie obnosili się ze swoimi biografiami. Może nie mieli odwagi, chociaż życie mieli bogate i było by o czym pisać.
Dzisiaj aktoreczka trzeciego planu nagle w wieku 50 lat dostała główną rolę. I posypały się nagrody, jedna, druga... To musi napisać autobiografię. Żeby wszyscy się dowiedzieli, jaka jest wspaniała i uduchowiona. Sama kreacja filmowa nie wystarczy.
A kiedy ma napisać ? Kiedy była nieznana, nikt by jej bełkotu nie chciał czytać. Wogle, to ona nie chciała. Ale ją namówili, a nawet dali zaliczkę. To się zabrała do autoprodukcji. Czytelnicy są zachwyceni. Nie wszyscy - tylko ci, których pochwaliła w swoim dziele. Poza tym, kobieta nic nie miała do powiedzenia. Ale jej się spodobało. Jak sama pisze "temat nie jest ważny, byle wcisnąć enter, otworzyć plik, jak oni kiedyś chlapać farbą skałę jaskini w Lascaux i trwać przez dwanaście tysięcy lat przed Chrystusem, dwa po nim".
Nie podam namiarów. Zostawiam wam przyjemność samodzielnego odkrywania przyszłej laureatki Oskara, i rzecz jasna Nobla.
wtorek, 3 grudnia 2024
ach, te stereotypy
"Adios, pomidory" - śpiewał Wiesław Michnikowski. Teraz ten tekst jest już nieaktualny. Pomidory są w sklepach przez cały rok.
To było w innej epoce. Zwykle pojawiały się na straganie wczesną wiosną. I pan sprzedawca nie pozwalał ich dotykać. Były drogie.
Nie mogłam się opanować. W końcu ciężko pracuję. To po co ja tak ciężko pracuję ? Kupiłam sobie. Jednego pomidora. Zapłaciłam za niego, jak za pół paczki papierosów. Teoretycznie, bo ja nie paliłam papierosów, chociaż moje koleżanki kopciły do jednej paczki dziennie. Wtedy paczka zawierała 20 sztuk.
Kiedy w pracy rozłożyłam swoje śniadanie, zbiegło się pół biura.
- och, musisz mieć bogatego sponsora, skoro stać cię na pomidora.
Gdybym chciała palić paczkę dziennie, musiałabym zostać Messaliną.
sobota, 30 listopada 2024
diabeł tkwi w szczegółach
Do stolika w kawiarni dosiadła się starsza pani, z westchnieniem, że ona już nie ma siły. Przejdzie dwadzieścia metrów i musi usiąść. A musiała przyjść do tej galerii handlowej, bo tylko tutaj i tylko w piątki można kupić policzki wieprzowe.
Spytałam z grzeczności (bo tak naprawdę temat mnie nie interesuje), co ona z tymi policzkami robi.
Ależ to bardzo proste, najpierw posypuję mąką (po uprzednim usunięciu błonek i żyłek) i obsmażam z obu stron krótko na patelni. Potem przekładam do garnka, zalewam wodą i gotuję na wolnym ogniu przez 1,5 godziny.
To jest takie proste - pomyślałam - że ja (dwie lewe ręce do gotowania) też mogę to zrobić.
Usuwanie błonek i żyłek zmęczyło mnie tak, jakbym przerzuciła pół tony węgla. Skąd to chucherko w słusznym wieku bierze na to siły - pomyślałam o starszej pani.
A policzki "wciągnęłam nosem" - pychota.