wtorek, 11 marca 2025

trzeba pomyśleć o "przyszłości"

 W moim mieście pojawił się cmentarz bez grobów., obok cmentarza komunalnego. Nigdzie nie mogłam znaleźć informacji, zatem zapytałam kwiaciarkę stojącą przed bramą.

Poszłam zobaczyć jak wygląda taki cmentarz. Znajduje się w bardzo rzadkim lesie. Wytyczono teren, ogrodzono niewysokim płotkiem. Nie ma grobów, nie ma krzyży ani zniczy, nie ma alejek. Ekologiczną urnę z prochami zakopuje się w ziemi i przyklepuje. Tyle.

Przed ogrodzeniem znajduje się betonowa tablica, na której można nakleić tabliczkę z nazwiskiem nieboszczyka. Obok tablicy jest miejsce na kwiaty i znicze.

- i co, znalazła pani ? - zapytała mnie kwiaciarka

- tak i już zaklepałam sobie miejsce - zażartowałam

- to dobrze, bo zainteresowanie jest duże - zaśmiała się rozmówczyni.

Rodzinę poinformowałam, że chcę się znaleźć tam właśnie.

- przecież nie będziecie się "opiekować" moim grobem.

Pokiwali głowami ze zrozumieniem.

sobota, 8 marca 2025

dzień kobiet


Na schodach spotkały się dwie sąsiadki.
- pani Kowalska, słyszała pani ?
- nie, a co miałam słyszeć ?
- no ta spod trójki, ta to ma szczęście
- niby że co ?
- no patrz pani, męża ma ? ma, kochanka ma ? ma, i jeszcze ją wczoraj zgwałcili.

Życzę kobietom, żeby wreszcie się zdecydowały, czego chcą.







sobota, 1 lutego 2025

trzeba sobie dogadzać

 Wczoraj, po zrobieniu zakupów udałam się do mojej ulubionej kawiarenki na kawę i pączka z adwokatem. Jak zwykle, poplątał mi się język i zamówiłam pączka z awokado. Ekspedientka ze zrozumieniem kiwnęła głową. Jakież było moje zdziwienie, a także uciecha, kiedy jakaś osoba za mną również się przejęzyczyła. To chyba nowa choroba narodowa. Szkoda, że niektóre "pomyłki" ministrów i ministerek przyprawiają o mdłości.

Był piątek, to znaczy dużo kupujących i znowu dzieliłam stolik ze starszą panią. (za każdym razem jest to inna pani). Tym razem dowiedziałam się, że pani przyjechała z dalekiego przedmieścia do tej właśnie kawiarenki, bo tylko tu podają kawę, która jej smakuje. I tylko tu jest jej ulubione ciasto: kostka hiszpańska, kawowa.

Spróbuję następnym razem.

piątek, 27 grudnia 2024

świąteczne prezenty

 Zakupy już były zrobione. Ale. W ostatnią sobotę przed Wigilią musiałam wyjść po świeże mięsko dla kota. Musi być świeże, bo innego nie tknie. Przy okazji wzięłam świeżą bułeczkę dla siebie - mnie też się coś należy :)

W kolejce do kasy stało troje klientów z pełnymi wózkami. Bezpośrednio przede mną była rodzina z dwiema dziewczynkami w wieku przedszkolnym. Ależ one się cieszyły wykładając towar na taśmę. Dla samej tej ich radości warto było ładować wózek.

W pewnym momencie, mama dziewczynek spojrzała na mnie.

- pani tylko dwie rzeczy ? pani wejdzie bez kolejki - zarządziła. Inni też się z tym zgodzili. I tym samym zrobili mi Święta. :)

Pod choinką znalazłam to, co chciałam. To chyba byłam grzeczna, co nie ?

sobota, 7 grudnia 2024

co to się porobiło

Kiedyś ludzie nie obnosili się ze swoimi biografiami. Może nie mieli odwagi, chociaż życie mieli bogate i było by o czym pisać.

Dzisiaj aktoreczka trzeciego planu nagle w wieku 50 lat dostała główną rolę. I posypały się nagrody, jedna, druga... To musi napisać autobiografię. Żeby wszyscy się dowiedzieli, jaka jest wspaniała i uduchowiona. Sama kreacja filmowa nie wystarczy.

A kiedy ma napisać ? Kiedy była nieznana, nikt by jej bełkotu nie chciał czytać. Wogle, to ona nie chciała. Ale ją namówili, a nawet dali zaliczkę. To się zabrała do autoprodukcji. Czytelnicy są zachwyceni. Nie wszyscy - tylko ci, których pochwaliła w swoim dziele. Poza tym, kobieta nic nie miała do powiedzenia. Ale jej się spodobało. Jak sama pisze "temat nie jest ważny, byle wcisnąć enter, otworzyć plik, jak oni kiedyś chlapać farbą skałę jaskini w Lascaux i trwać przez dwanaście tysięcy lat przed Chrystusem, dwa po  nim".

Nie podam namiarów. Zostawiam wam przyjemność samodzielnego odkrywania przyszłej laureatki Oskara, i rzecz jasna Nobla.

wtorek, 3 grudnia 2024

ach, te stereotypy

 "Adios, pomidory" - śpiewał Wiesław Michnikowski. Teraz ten tekst jest już nieaktualny. Pomidory są w sklepach przez cały rok.

To było w innej epoce. Zwykle pojawiały się na straganie wczesną wiosną. I pan sprzedawca nie pozwalał ich dotykać. Były drogie.

Nie mogłam się opanować. W końcu ciężko pracuję. To po co ja tak ciężko pracuję ? Kupiłam sobie. Jednego pomidora. Zapłaciłam za niego, jak za pół paczki papierosów. Teoretycznie, bo ja nie paliłam papierosów, chociaż moje koleżanki kopciły do jednej paczki dziennie. Wtedy paczka zawierała 20 sztuk.

Kiedy w pracy rozłożyłam swoje śniadanie, zbiegło się pół biura.

- och, musisz mieć bogatego sponsora, skoro stać cię na pomidora.

Gdybym chciała palić paczkę dziennie, musiałabym zostać Messaliną.